Krótko i na temat, Sprawy globalne

Sędziowie na ścieżce wojennej z politykami

Tytuł bynajmniej nie nawiązuje do dzisiejszego orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego w sprawie zgodności z ustawą zasadniczą ustawy o rodzinnych ogrodach działkowych. Niemniej uznanie 24 na 50 artykułów za niezgodne z konstytucją […]

Tytuł bynajmniej nie nawiązuje do dzisiejszego orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego w sprawie zgodności z ustawą zasadniczą ustawy o rodzinnych ogrodach działkowych. Niemniej uznanie 24 na 50 artykułów za niezgodne z konstytucją nie świadczy najlepiej o ustawodawcy, czyli Sejmie, który uchwalił ustawę w 2005 roku. Temat działkowców jest powiązany z zagadnieniem, o którym chciałbym napisać kilka słów. Otóż sędziowie konstytucyjni (względnie Sądu Najwyższego w USA czy Trybunału Sprawiedliwości UE w Luksemburgu) coraz częściej wchodzą na ścieżkę wojenną z politykami. Czy przekraczają swoje kompetencje?

Pakistan, Egipt, Niemcy

Kilka przykładów z ostatnich miesięcy i dni. W Pakistanie Sąd Najwyższy skazał premiera na 30 sekund aresztu w sali posiedzeń oraz obrazę sądu za niewykonanie polecenia SN dotyczącego wszczęcia przeciwko prezydentowi Zardariemu postępowań, w których jest oskarżony o korupcję. Premier został uznany za niezdolnego do dalszego sprawowania urzędu, w efekcie czego w ciągu kilkudziesięciu godzin Pakistan miał trzech premierów (drugi podał się szybko do dymisji). Rozgrywka ws. Zardariego to stare dzieje, a ostatnio rozpalały emocje polityczne w 2008 roku, o czym szeroko pisałem na łamach Dyplomacji: Kryzys koalicyjny w Pakistanie (maj 2008 r.), Zardari na prezydenta, Sharif stawia nowe warunki (sierpień 2008 r.).

Pakistańscy prawnicy i sędziowie mieli wówczas na pieńku z prezydentem Musharrafem, który próbował wpływać na obsadę stanowisk w Sądzie Najwyższym, usunął także jego szefa z pełnionej funkcji. O tym także pisałem na łamach Dyplomacji: Odwoływanie Musharrafa – prawnicy w natarciu (czerwiec 2008 r.), Impeachment Musharrafa (sierpień 2008 r.).

Z Pakistanu przenosimy się do Egiptu. Niedawne wybory prezydenckie wygrał tam kandydat Bractwa Muzułmańskiego Mohamed Morsi. Jednak tuż przed drugą turą wyborów egipski sąd konstytucyjny zdecydował (podobno z inspiracji wojskowych) o rozwiązaniu zdominowanego przez Bractwo i salafitów parlamentu, uniemożliwiając tym samym przejęcie kontroli zarówno nad władzą ustawodawczą, jak i wykonawczą, przez Braci Muzułmanów. Ci postanowili jednak nie zgodzić się z decyzją sędziów – prezydent Morsi, zgodnie ze swoimi uprawnieniami, zwołał posiedzenie rozwiązanego parlamentu i to posiedzenie się odbyło. Czy, poza wyzwaniem rzuconym wojskowym, posunięcie Morsiego było też obrazą prawa?

Trzeci przykład sprowadza nas do Europy, a konkretnie do Niemiec. Tam, w Badenii-Wirtembergii, znajduje się miasto Karslruhe. Jest to siedziba najbardziej poważanego na Starym Kontynencie krajowego sądu konstytucyjnego – Federalnego Trybunału Konstytucyjnego. Najpierw orzeczenia Solange [PDF], a teraz decydowanie o być albo nie być mechanizmów ratunkowych strefy euro. Właśnie teraz sąd w Karlsruhe miał decydować o tym, czy prezydent RFN Joachim Gauck może złożyć podpis równoznaczny z ratyfikacją zmian traktatowych ws. strefy euro. Wydanie orzeczenia przesunięto jednak o kilka tygodni, co wytwarza dodatkową nerwowość na tzw. rynkach finansowych i w wielu stolicach południa Europy.

Polityczna toga

Azja, Afryka Północna, Europa. A problemy, częściowo oczywiście, podobne. Pomijając różnice w realiach ustrojowo-politycznych i stabilności sytuacji wewnętrznej można stwierdzić, że sędziowie odgrywają coraz większą rolę we współczesnym państwie. Czy zawsze jest to rola korzystna, w szczególności dla społeczeństwa, obywateli? Czy sędziowie nie wchodzą zbyt głęboko w polityczną sferę podejmowania decyzji, gdy zamiast argumentów prawnych rozważają zagadnienia światopoglądowe? Czy nie idą za daleko w mieszaniu się do bieżących sporów politycznych? Czy interpretacja przepisów nie powoduje, że zatracono ich pierwotny sens?

grafika

źródło: Wikimedia Commons

Dyktatura sędziów, o której pisałem w 2009 r., objawia się w kolejnych państwach i warto się nad tym problemem zastanowić. Oczywiście sformułowanie dyktatura jest tutaj grubą przesadą. Podkreśla jednak wagę zagadnienia, o którym piszę. Czy sędziowie mają legitymację do orzekania w sprawach, które mają z prawem niewiele wspólnego? Czy nie za często wchodzą de facto w skórę polityków? Czy to nie demokratycznie wybrani parlamentarzyści powinni decydować o kluczowych rozwiązaniach?

Z drugiej strony, nierzadko politycy z radością spychają na sędziów konstytucyjnych odpowiedzialność za podjęcie decyzji w niepopularnej w elektoracie sprawie. My przegłosujemy ustawę, ale niech zdecyduje trybunał. W końcu sędziowie są wybierani na długoletnie kadencje (w Polsce 9-letnie), dożywotnio (SN w USA) lub bez prawa ponownego wyboru (Polska), nie muszą dbać o wizerunek, poparcie i słupki w sondażach. Tchórzliwość polityków powoduje, że sądy konstytucyjne coraz bardziej wikłają się w sprawy, które nie powinny zajmować ich uwagi.

Niestety, drugim końcem takiego kija jest wzrost apetytów u sędziów, co dobitnie widać na przykładzie Trybunału w Karlsruhe. Wydaje się, że sędziowie poczuli nadzwyczajną moc i trzymają teraz w szachu nie tylko niemiecką scenę polityczną, ale całą Europę. Podobnie jest w przypadku Trybunału w Luksemburgu. Zrobił on wiele dobrego dla obywateli, interpretując przepisy na ich korzyść i zmuszając państwa do porzucenia wielu restrykcyjnych regulacji, jednak jego skłonność do wyinterpretowywania czegoś z niczego doprowadziła do niesamowitego wzrostu jego pozycji.

Balansowanie na linie

A że sądy konstytucyjne nie podlegają już niczyjej kontroli, sędziowie stali się ostatnią instancją także w sprawach politycznych – i to tych najwyższej wagi. Stali się nadwładzą, wynosząc sądy ponad pozostałe władze. Może tryb orzekający nie jest tutaj właściwy, a należałoby użyć trybu przypuszczającego. Cóż, każdy oceni to po swojemu. Sądy i sędziowie odgrywają kluczową rolę w demokracji, stojąc na straży praw i wolności obywatelskich oraz zasady działania władz w ramach obowiązujących przepisów prawa. Kiedy jednak wykraczają swoimi działaniami poza te podstawowe funkcje, pojawiają się liczne wątpliwości, które można podsumować pytaniem – czy aby na pewno wchodzenie przez sędziów w rolę polityków dobrze przysłuży się obywatelom?

Piotr Wołejko

Share Button