Europa, Krótko i na temat, Rosja

Lekcja z Monachium: Czy Niemcy i Francja sprzedają Ukrainę?

No to jak z tą Ukrainą, sprzedana już, czy do Monachium vol. 2 jeszcze jeden krok? Warto pamiętać, że uginanie się pod presją rozbójnika nic nie daje. Bo jego takie […]

No to jak z tą Ukrainą, sprzedana już, czy do Monachium vol. 2 jeszcze jeden krok? Warto pamiętać, że uginanie się pod presją rozbójnika nic nie daje. Bo jego takie ustępstwo nie zadowoli na dłuższą metę. On przyjdzie po więcej. Może już idzie, czekając tylko ze swoimi psami wojny na smyczy, żeby spuścić je w odpowiednim momencie. Wydaje się, że dzisiaj mamy do czynienia z momentem adekwatnym do tego, co działo się w 1938 r. Ówczesną mentalność głównych decydentów celnie podsumował Sir Winston Churchill. Powiedział wtedy, że Anglia i Francja miały wybór pomiędzy wojną a hańbą. Wybrały hańbę, ale będą miały wojnę. Niepostawienie tamy Putinowi może mieć podobne, niekoniecznie takie same, skutki jak Monachium. Wojna asymetryczna sprawdza się w jego przypadku o wiele lepiej od klasycznej. Wojnę medialną już dawno wygrał. Ciągle tylko „separatyści” czy „rebelianci”. Tymczasem od początku nie było na wschodzie Ukrainy żadnych rebeliantów ani separatystów. Byli tylko rosyjscy agenci wpływu, niektórzy umieszczeni na wschodzie Ukrainy na lata przed bieżącymi wydarzeniami. Ale można się mamić, że było inaczej i że Ukraińcy ze wschodu powstali przeciw faszystowskiej juncie, która dokonała przewrotu w Kijowie. Można też przekonywać ludzi, że Ziemia jest płaska, a Słońce krąży wokół naszej planety.

Dziś Europa płaci cenę tego, że zupełnie nie rozumiała i nadal nie rozumie Rosji. Nie rozumie tego, że w Moskwie nadal rozumieją politykę i interesy państwa zgodnie z klasycznymi definicjami tych pojęć. Europa z jednej strony rozbudziła marzenia ludzi na Ukrainie, z drugiej strony nie miała i nie ma im nic do zaoferowania poza dobrym słowem i sprzedażą tejże Ukrainy Putinowi, gdy ten tupnął nogą, przywołując całe towarzystwo do porządku. Europa jako gracz niemal postpolityczny została przyłapana przez Putina na marnej jakości blefie. Co zabawne w tej tragicznej sytuacji, Putin wcale nie ma mocnych kart. Rosja nie jest żadną potęgą. I nie ma widoków, by znowu miała nią być. Sankcje, jakkolwiek wybiórcze, wraz ze spadkiem cen ropy, Rosji dokuczają. Chwilowo można „przepalać” zgromadzone wcześniej pieniądze, ale jest to strategia wybitnie krótkoterminowa. Dlatego ofensywa na wschodzie Ukrainy nabiera tempa. Putin wie, że tzw. window of opportunity na Ukrainie nie będzie trwało wiecznie. Że niezmierzona niekompetencja ukraińskich generałów nie będzie trwała wiecznie, a ktoś może wreszcie sprzeda Ukrainie trochę broni. Wiadomo, że najlepiej działa polityka faktów dokonanych – wiedzą coś o tym chociażby Izraelczycy, którzy bez przerwy kolonizują terytoria, które teoretycznie należą do Palestyńczyków.

Warto już dziś zastanowić się, co zrobić gdy Putin zechce dokonać rozbioru innych państw, np. Kazachstanu czy Estonii albo Łotwy. Te dwa ostatnie teoretycznie są bronione przez NATO, ale Kazachstan musiałby przełknąć wszystko bez piśnięcia. No chyba że do gry weszłyby Chiny, z którymi Rosja w ostatnich latach przegrywała bitwę o duszę i gospodarki państw Azji Centralnej. Czy Pekin przyjąłby rozbiór Kazachstanu bez mrugnięcia okiem?

Piotr Wołejko

Share Button
  • Dawid

    Piotrze, ciekawy artykuł. Zauważ jednak, że Putin to nie jest drugi Hitler. Mówiąc wprost. Gdy Ukraina była „pod kontrolą” Moskwy, był spokój. Gdy Majdan dał wolność Ukraińcom, Rosja zaczęła realizować interesy. Można akcentować brutalność Rosjan, zgoda. Ale jeśli Ukraina głośno mówi, że chce UE i NATO. Serio uważasz, że nawet nie tylko Putin, ale i najbardziej demokratyczny demokrata w Moskwie pozwoliłby na to ? Może ktoś inny na miejscu Putina nie czołgami i rakietami, a uśmiechami, PR i korupcją chciałby utrzymać Ukrainę przy Moskwie, Ale nawet demokratyczny władca Rosji nie pozwoliłby Ukrainie tak pójść na zachód. Czytaj proszę Kapuścińskiego „Imperium” i innych znawców Rosji. Tyle się mówi o Polakach: no tyle pokoleń Polaków umierało za wolność, że wolność kochamy. A pomyśl inaczej: ile pokoleń Rosjan umierało za imperium rosyjskie ? Wiesz, ilu wspaniałych mężów, ojców zginęło gdzieś pod Siedlcami za imperium rosyjskie walcząc z polskimi powstańcami ? Ile Rosjan zginęło za imperium walcząc z Czeczeńcami, Finami itd. Ja nie usprawiedliwiam brutalnej i złej siły. Ale chcę żebyś zrozumiał drugą stronę. Nawet gdy oceniamy coś źle lub dobrze, to musimy zrozumieć drugą stronę. My w sercach mamy wolność, z powodu krwi dziadków. Oni mają w sercach imperium, z powodu krwi dziadków. Pewnie, imperium nie trzeba budować czołgami i rakietami. Można to robić jak Niemcy przez silne firmy, wpływowe fundacje które na swoją stronę przechylają lokalne elity, czy też przez sukcesy sportowców. 3 działania Niemców – pokojowe. Ukraińcy mają prawo robić co chcą, ale może robią to za szybko… tu Majdan, mija kilka lat i już chcą przeskoczyć kilkaset lat swojej historii ? to niebezpieczna gra z Rosją. Życzę i Ukraińcom i Rosjanom sukcesów, ale my jako Polacy musimy lepiej rozumieć niuanse. A jak nie my to kto ? Francuzi to eksperci od Afryki Północnej. Niemcy od nas i Czechów oraz Węgrów czyli Mitteleuropa, a my Polacy powinniśmy być od wschodniej Europy… nie można patrzeć na świat w sposób: tu diabeł, tam aniołek. Może nie chodzi tu o rozbiory wcale ? tylko o zabezpieczanie ich interesów. Zgoda, w brutalny, zły sposób. Ale myślisz, że jakikolwiek Rosjanin, nawet demokrata pozwoliłby by tak blisko od Wołgogradu (Stalingradu) na granicy ukraińskiej były wojska NATO ? czepiajmy się negatywnych sposobów jakimi posługują się Rosjanie, ale to jest bardziej skomplikowane niż większość mediów mówi. Myślę, że jednak Rosja nadal jest potęgą. Np. Niemcy związane są lobby przemysłu, opinią publiczną itd. W Rosji to Putin urabia opinię publiczną poprzez telewizję i cerkiew. Putin ma w garści lobby przemysłu bo ma kwity i papiery na oligarchów , bo sam ich tam powkładał na stołki… także nawet jeśli gospodarka rosyjska jest słabsza niż te na zachodzie, to on prawie „samodzierżawie”. Może wycisnąć jak cytrynę potencjał swojego kraju, nie musząc przy tym pobierać 101 szkoleń z PR, jak przekonać do swoich pomysłów własną opinię publiczną, jak u nas na Zachodzie….

    • Dawid

      Co do tego co dzieje się w Donbasie… fakt jest tam dużo agentów rosyjskich.. oni podsycają nastroje tam… ale to nie jest tak, że na wschodzie Ukrainy to tylko rosyjscy agenci walczą… Na wschodzie Ukrainy serio jest wielu Rosjan, którzy przez wiele lat nie buntowali się. Dlaczego ? mówiąc brutalnie szczerze: uważali Ukrainę za pół-państwo, które i tak przyjaźni się z Rosją, więc po co tej Ukrainie się buntować ? Na szczęście teraz Ukraina decyduje o sobie, jest wolna. I zaczęły się schody. Zerwana została umowa społeczna. To fasadowe, pół-państwo przyklejone do Rosji po Majdanie serio zaczęło być niepodległą Ukrainą. Język ukraiński narodowym językiem itd. Dla wielu Rosjan na wschodzie Ukrainy było to szokiem po prostu…. być może wypowiadam dosadne słowa, ale takie właśnie było i jest myślenie Rosjan na wschodzie Ukrainy… wiadomo, że broń, instruktorzy, oficerowie pochodzą z Rosji… ale serio wielu rekrutów, wielu szeregowych to autentyczni ludzie ze wschodu Ukrainy którzy serio nie chcą być dalej w „prawdziwej” Ukrainie po Majdanie, a nie przeszkadzało im życie w „prawie-państwie Ukrainy” sprzed Majdanu. Takie jest ich myślenie. Może to myślenie jest złe. Bardzo możliwe. Ale mówmy o faktach. My tu w internecie lubimy pisać – „jak byśmy chcieli”. Obojętnie czy myślenie kogoś jest właściwe czy złe. Ale trzeba dociekać, po dziennikarsku, co kto myśli…. to nie agenci rosyjscy walczą na wschodzie Ukrainy… ale mieszkańcy wschodniej Ukrainy perfidnie zbrojeni przez Rosję, podburzani propagandą…. tam niestety jest walka brat przeciw bratu… wojna domowa….

  • Tomasz Zięba

    „W konflikcie o Ukrainę między USA a Rosją chodzi o wiele więcej niż w negocjacjach o liczbę rakiet. Dla obu (mocarstw) gra toczy się o tożsamość i własne fundamenty” – pisze „Die Welt”. „Kto przekona Europę i przeciągnie ją na swoją stronę, ten rozstrzygnie ten spór na swoją korzyść, a Angela Merkel jest najważniejszą liderką Europy” – wyjaśnia autor komentarza. Cytat pochodzi z Gazety Wyborczej, która potrzebowała ponad rok czasu by przyznać, że głównymi rozrywającymi w Donbasie są Waszyngton i Moskwa, a nie jest to stricte „agresja Moskwy”…

    Tu jest clou problemu. Ja się ciągle zastanawiam kto tu jest tym mitycznym „zbójem i agresorem”? Kto zaczął ten konflikt? Oczywiście, agentura rosyjska była i jest bardzo mocno osadzona w Donbasie czy na Krymie, ale… Ale była tam już przed powstaniem państwa ukraińskiego i w 1991 roku też była… Warto też spojrzeć, w którym kierunku głównie ludzie z Donbasu uciekają przed wojną? Ja wiem, że nam, Polakom bardzo trudno zrozumieć, że są rejony Europy i świata, gdzie Rosja budzi ogromny szacunek, jest lubiana, poważana i traktowana jako partner i gwarant bezpieczeństwa.

    Donbas jest ofiarą polityki Waszyngtonu generowania konfliktów i zarządzania nimi. USA robią to perfekcyjnie – przecież Państwo Islamskie to amerykańskie dziecię, płodzone i pielęgnowane długo i pieczołowicie. A w kolejce stoi już Afganistan z pograniczem Pakistańskim i kolejne PI 2. Wracając jednak do Ukrainy – USA robią i zrobią wszystko by rozbijać i osłabiać (gospodarczo i politycznie) Unię Europejską, wykorzystują przy okazji Polskę, Litwę, Bułgarię, które bezmyślnie wykonują polecenia wbijając skutecznie klin w stosunkach miedzyunijnych, ponosząc przy tym wysokie koszty (dla przykładu – Polska wraz z Litwą ponoszą 17% kosztów unijnych sankcji wobec Rosji – ślicznie, prawda?). Przy czym USA nic sobie nie robią z tychże sankcji podpisując miliardowe kontrakty z Rosjanami na dostawy silników do rakiet kosmicznych, czy też dostaw i obsługi ISS…

    Jesteśmy tutaj świadkami typowej wojny między mocarstwami, wojny zastępującej bezpośrednie starcie, a która to wojna bardzo mocno wpływa na wzajemne relacje pomiędzy krajami pobocznymi. Widzimy zacieśnienie stosunków na linii Chiny-Rosja, zbliżenie turecko-rosyjskie, oddalenie bułgarsko-rosyjskie… No i koszta, które poniosą wszyscy – nakręcenie spirali zbrojeń – na co najbardziej liczą koncerny zbrojeniowe, a społeczeństwa, w tym Polskie, nie zająkną się, że trzeba ograniczyć wydatki na socjal, edukację, zdrowie, a trzeba w zamian kupić np. 64 samoloty F-35, produkcji wiadomo jakiego konsorcjum, wiadomego kraju pochodzenia, które musi jakoś spłacać swoje gigantyczne zadłużenie…