Strefa chillu

Dyplomacja na Mundial

Dziś zaczyna się piłkarskie święto, które dla kibiców z całego świata jest prawdziwą ucztą. Ruszają Mistrzostwa Świata, a w meczu otwarcia z gospodarzami i głównymi faworytami do tytułu – Brazylijczykami […]

Dziś zaczyna się piłkarskie święto, które dla kibiców z całego świata jest prawdziwą ucztą. Ruszają Mistrzostwa Świata, a w meczu otwarcia z gospodarzami i głównymi faworytami do tytułu – Brazylijczykami – spotkają się Chorwaci. Obok Brazylii w gronie głównych faworytów stawiałbym Argentynę, Niemcy i Hiszpanię. Te drużyny mogą spotkać się w półfinałach, gdzie o awansie do upragnionego finału często decydują detale, jak chociażby zmęczenie turniejem, zawieszenia za kartki, kontuzje etc. W ostatecznym rozrachunku Puchar Świata pozostanie w Ameryce Południowej – sięgnie po niego Brazylia, Argentyna bądź… Urugwaj, którego nie można lekceważyć nawet w sytuacji, gdy Luis Suarez będzie dochodził do siebie po operacji sprzed kilkunastu dni.

Czarnym koniem turnieju ma być reprezentacja Belgii. Na papierze robi ona duże wrażenie – w bramce Courtois z Atletico Madryt, w obronie Kompany z Manchesteru City, w pomocy Hazard z Chelsea, a w ataku Lukaku z Evertonu (wypożyczony z Chelsea). Do tego cała gama wartościowych piłkarzy, jak np. Mirallas z Evertonu. Jednak czy Belgom nie zabraknie doświadczenia, czy nie zje ich presja? Grupa, w której nie ma żadnej „wielkiej firmy” też nie pomaga, gdyż może nie wyzwolić pełnej motywacji. A Rosja i Republika Korei to solidne ekipy, które za darmo nie oddadzą Belgom kompletu punktów. Ja czarnych koni upatrywałbym raczej w drużynach z Ameryki Płd. – Ekwadorze czy Kolumbii. Pierwszy zespół słabo się Polakom kojarzy po klęsce na Mundialu w Niemczech. Dziś nadal jest to solidna drużyna, która może zaskoczyć potencjalnie mocniejszych rywali. Kolumbia zaś, nawet bez kontuzjowanego superstrzelca Falcao (Monaco) to groźny rywal dla większości drużyn. A jest jeszcze Chile, które od dłuższego czasu wyróżnia się atrakcyjnym, ofensywnym stylem gry. W formie jest Alexis Sanchez z Barcelony, najjaśniejsza gwiazda Chile.

Kto zawiedzie? Na moje oko Holendrzy, Francuzi i Włosi pożegnają się z Brazylią już po trzech grupowych meczach. Oranje są cieniem ekipy, która przegrała finał z Hiszpanią przed czterema laty. Mogą straszyć co najwyżej Robinem van Persiem z Manchesteru United i Arjenem Robbenem z Bayernu Monachium. O ile ten drugi rozgrywał świetny sezon i dawno zapomniał o licznych kontuzjach, z powodu których zwany był swego czasu „Szklanym Arjenem”, to van Persie w niedawno zakończonym sezonie głównie się leczył. Ostatnio powiedział dziennikarzom, że od 6 lat codziennie czuje ból i musi z tym żyć. Jest jeszcze Wesley Sneijder z Galatasaray Stambuł, ale od 2010 r., gdy był w szczytowej formie, raczej odcina kupony od ówczesnych sukcesów (Liga Mistrzów z Interem Mediolan). Francuzi od dłuższego czasu nie zachwycają, cztery lata temu ich udział w Mundialu w RPA zakończył się skandalem – piłkarze pokłócili się z trenerem i sami ze sobą. Dziś, bez kontuzjowanego Francka Ribery’ego z Bayernu Monachium, nie mają większych szans na podbicie Brazylii. Podobnie Włosi, którzy jeszcze w 2006 roku zdobywali tytuł, są dziś w rozsypce. Liga włoska zdecydowanie odstaje na tle konkurentów z Niemiec, Anglii czy Hiszpanii. Niedościgniony w ostatnich latach w Serie A Juventus Turyn nie wyszedł z grupy Ligi Mistrzów, kompromitując się w meczach z FC Kopenhaga i Galatasaray Stambuł. Drużyna narodowa wydaje się wypalona i niezdolna do większych sukcesów. Jednak Włosi, podobnie jak Niemcy, to drużyna turniejowa. Jeśli wyjdą z grupy, to będą się rozkręcać z każdym meczem i mogą wówczas zajść daleko. Tylko najpierw muszą uporać się z Anglią i Urugwajem. A właśnie Anglicy, moim zdaniem, w tych mistrzostwach mogą pokazać się z niezłej strony i wyrzucić Włochów poza turniej już po trzech spotkaniach w grupie.

Jeśli ktoś dobrnął do tego momentu i zadaje sobie pytania – ale co mnie to właściwie obchodzi? Co ten wpis robi na Blogu Dyplomacja?, to spieszę z odpowiedzią: Strefa Chillu to miejsce, gdzie tego typu wpisy od czasu do czasu będą się pojawiać. Jednak nie martwcie się – nie zawieszam pisania o poważnych sprawach na najbliższy miesiąc. W planach mam już kilka tematów i możecie liczyć na to, że Blog Dyplomacja zapewni Wam chwilę wytchnienia od piłki nożnej, która zdominuje przekaz medialny aż do 13 lipca.

Kibiców natomiast zapraszam do dyskusji o Mundialu – czy podzielacie moje typy? A może kompletnie się z nimi nie zgadzacie? Porozmawiajmy o piłce, teraz jest na to czas i miejsce!

Piotr Wołejko

Share Button