Ameryka Łacińska

Co po śmierci Chaveza?

Skutki śmierci Hugo Chaveza będą odczuwalne poza granicami Wenezueli. Niemniej, największe trzęsienie ziemi może nastąpić w Caracas. Jakie scenariusze można rozważyć? Rozwój sytuacji w Wenezueli Po śmierci charyzmatycznego lidera pod […]

Skutki śmierci Hugo Chaveza będą odczuwalne poza granicami Wenezueli. Niemniej, największe trzęsienie ziemi może nastąpić w Caracas. Jakie scenariusze można rozważyć?

Rozwój sytuacji w Wenezueli

Po śmierci charyzmatycznego lidera pod znakiem zapytania staje cały stworzony przez niego system władzy. Pozycja Chaveza była wyjątkowa, to on pociągał za wszystkie sznurki. Potrafił uwodzić obywateli, dawać w kość przeciwnikom politycznym i rozstawiać po kątach swoich współpracowników. Dzięki dochodom z ropy naftowej nie musiał przejmować się tak błahymi problemami jak deficyt budżetowy czy zadłużenie publiczne, nie potrzebował też niezależnego banku centralnego, a odpowiedzią na problemy gospodarcze najczęściej bywała nacjonalizacja. Ropa pozwalała kupować spokój społeczny i ograniczać skalę ubóstwa. Ropa nie rozwiązała jednak wszelkich problemów (nadal znaczne obszary biedy, ogromna przestępczość), a stworzyła wiele nowych – wynikających z podziału pieniędzy z eksportu surowca. Powstała nowa kasta ludzi dobrze ustosunkowanych i czerpiących korzyści z nadpodaży petrodolarów – czerwona burżuazja.

Wenezuelski system polityczny, cała Boliwariańska Rewolucja, opierała się na Chavezie i pieniądzach z ropy naftowej. Dla chavistów, stronników zmarłego prezydenta, jego odejście to poważny cios. Czy namaszczony na następcę wiceprezydent Nicolas Maduro będzie w stanie zastąpić Chaveza? Czy będzie mógł liczyć na zdyscyplinowanie swojej partii i wyborców? Nowe wybory mają się odbyć za 30 dni. Tak krótki czas sprzyja Maduro i chavistom. Po pierwsze, najpewniej uda się zapobiec dekompozycji obozu władzy i walkom frakcyjnym, wszelkiego rodzaju rywalizacji o schedę po Chavezie. Po drugie, opozycja może nie zdążyć się odpowiednio zorganizować. Niespełna pół roku temu Chavez pokonał kandydata opozycji Henrique Radonskiego w stosunku 54 do 44 procent poparcia. Czy w zaledwie 30 dni, z czego 7 to żałoba narodowa, Radonski zdąży przeprowadzić skuteczną kampanię? Większość atutów jest po stronie Maduro.

Zakładając, że Maduro ma znaczne szanse zwycięstwa nie należy bagatelizować sedna problemu – utrzymania stworzonego przez Chaveza modelu władzy. Wątpliwe, by nie wystąpiły tarcia i konflikty wewnętrzne, by nie pojawili się nowi kandydaci na liderów. Naoliwiona ropą naftową i zespolona z instytucjami publicznymi maszyna partyjna Chaveza zapewne złapie zadyszkę. Scena polityczna ulegnie dekompozycji, pojawią się nowe inicjatywy i podmioty. Jako prezydent Nicolas Maduro znajdzie się pod presją ze strony opozycji oraz frakcji we własnej partii. Teraz okaże się, czy Chavez stworzył coś więcej niż jednoosobowy urząd wszechmogącego prezydenta. Czy stworzył system, który – nawet z uwzględnieniem ewentualnych modyfikacji – będzie trwać i przeżyje swojego twórcę?

Wenezuelska polityka zagraniczna

Oprócz istotnej zmiany w polityce wewnętrznej – socjalizm XXI wieku – Hugo Chavez wprowadził nową jakość w polityce zagranicznej. Postawił swój kraj w zdecydowanej opozycji wobec Stanów Zjednoczonych i niewątpliwie przyczynił się do zwrotu Ameryki Południowej w lewo. Zaraz po objęciu władzy związał Wenezuelę z Kubą, odświeżając nieco wizerunek Fidela Castro oraz zyskując namaszczenie na następcę od lidera socjalistycznej rewolucji. Niewielkim kosztem liczonym w baryłkach ropy naftowej, Chavez wzmocnił swój image międzynarodowy. W dniu jego śmierci w orbicie Wenezueli znajduje się Ekwador (prezydent Rafael Correa), Boliwia (prezydent Evo Morales) oraz Nikaragua (prezydent Daniel Ortega). Bliskie więzy z Caracas posiada również Argentyna, gdzie rządzi Cristina Fernandez de Kirchner. Swego czasu Wenezuela wyrastała na politycznego lidera regionu, jednak szybko została stłamszona przez dynamicznie rozwijającą się – i rozpychającą na arenie międzynarodowej – Brazylię. Ta z kolei przeciwdziałała modnemu na kontynencie antyamerykanizmowi, pozycjonując się jako lider regionu nastawionego na pragmatyzm i rozwój gospodarczy.

Wszyscy zapamiętają trudne stosunki Wenezueli z Kolumbią i liczne oskarżenia o wspieranie przez Chaveza rebeliantów z lewackiego ugrupowania FARC. Gdy Chavez przejmował władzę, FARC było w Kolumbii prawdziwą potęgą, kontrolującą znaczne połacie terytorium kraju i zarabiającą krocie na porwaniach i handlu narkotykami. Twarda polityka, wspieranego przez USA, prezydenta Alvaro Uribe, kontynuowana od 2010 przez Juana Manuela Santosa, doprowadziła do złamania potęgi FARC. Relacje Bogoty z Caracas delikatnie się poprawiły. Teraz powstaje szansa na nowe otwarcie.

Ambicje Chaveza sięgały jednak daleko poza Amerykę Łacińską. Utrzymywał bliskie relacje z Białorusią i Iranem, tworząc groteskowe sojusze z jedyną europejską satrapią i bliskowschodnią teokracją. Dużo poważniej należy traktować stosunki z Rosją i Chinami. Moskwa z radością wykorzystała okazję do zbliżenia z głównym globalnym krytykiem USA – za rządów Chaveza kwitły relacje polityczne, gospodarcze (głównie współpraca w sektorze energetycznym) oraz militarne (wielomiliardowe kontrakty na zakup rosyjskiego uzbrojenia; wizyta rosyjskiego okrętu wojennego na Morzu Karaibskim i zawinięcie do wenezuelskiego portu). Chaveza z Rosją wiązały też ceny ropy, w szczególności troska o to, by były one jak najwyższe. W przypadku Chin chodziło głównie o ropę, której Chiny potrzebują w każdych ilościach. Wkrótce zapewne staną się głównym importerem wenezuelskiej ropy, głównie za sprawą spadającego popytu na zagraniczny surowiec w USA. Spełni się zatem marzenie Chaveza, który dążył do ograniczenia uzależnienia kraju od eksportu ropy do Stanów Zjednoczonych.

Wenezuela pod rządami Chaveza zaistniała na kontynencie i miała wpływ na orientację polityczną regionu. Rola Wenezueli malała wprost proporcjonalnie do wzrostu pozycji Brazylii, która stała się południowoamerykańskim hegemonem. Poza zachodnią półkulą Caracas nie miało jednak zbyt wiele do powiedzenia. Wątpliwe, by następca Chaveza zmienił coś w tej dziedzinie. Nieuchronnie zbliża się moment, w którym model gospodarki opartej na eksporcie ropy stanie się niewydolny i będzie musiał ulec poważnym zmianom. Niezależnie od tego, kto będzie rządził krajem w krótkim i średnim terminie, najważniejsze wyzwania mają charakter czysto wewnętrzny. Dopiero uniezależniona od ropy jako głównego źródła dochodu Wenezuela może odegrać znaczącą rolę w polityce międzynarodowej. A przede wszystkim opracować ją, bazując na bardziej twórczej podstawie niż antyamerykanizm.

Piotr Wołejko

Share Button