Agora dyplomacji, Rosja

Agora Dyplomacji: Półmetek kadencji Miedwiediewa

Zbliża się połowa kadencji prezydenta Federacji Rosyjskiej Dmitrija Miedwiediewa. Niedawne zamachy w Moskwie i Dagestanie ponownie przypomniały o problemach Rosji na Kaukazie. Swoje robi także kryzys gospodarczy. Czy dwa lata […]

grafika

Zbliża się połowa kadencji prezydenta Federacji Rosyjskiej Dmitrija Miedwiediewa. Niedawne zamachy w Moskwie i Dagestanie ponownie przypomniały o problemach Rosji na Kaukazie. Swoje robi także kryzys gospodarczy. Czy dwa lata współpracy tandemu Miedwiediew-Putin nie ukazały istotnych rozbieżności pomiędzy tymi, różnymi przecież, politykami? Jak można ocenić prezydenturę Miedwiediewa na jej półmetku?

Na powyższe pytania, w ramach Agory Dyplomacji, odpowiedzą trzej komentatorzy: publicysta internetowy Azrael Kubacki, autor bloga Zwykłe pisanie; dr Dominik Smyrgała, adiunkt Collegium Civitas, ekspert Fundacji Republikańskiej i Instytutu Jagiellońskiego, autor bloga Realna Analiza; Emil Zacharczuk, autor bloga Alterpunkt i współpracownik portalu Polityka Globalna.

 

Przywódca Miedwiediew

Kiedy w trzy dni po zamachach w moskiewskim metrze, w których z rąk czeczeńskich szachidek zginęło 39 osób, prezydent Federacji Rosyjskiej, Dmitrij Miedwiediew pojawił się w Dagestanie, był to przejaw nie tylko osobistej odwagi, ale również zaznaczenie swojej pozycji szefa państwa, pana na Kremlu.

Za miesiąc, 7. maja, mijają dwa lata od kiedy Dmitrij Miedwiediew objął władzę na Kremlu. Został wybrany w wolnych, demokratycznych, tajnych wyborach, ale jak wszyscy doskonale wiedzieli, z namaszczenia swojego poprzednika, Władimira Putina. Po raz pierwszy jednak został wybrany prezydent po pełnej, dwukrotnej kadencji swojego poprzednika. Wielu zauważyło, że Miedwiediew po złożeniu przysięgi z dłonią na rosyjskiej konstytucji, sam podjął insygnia władzy, a nie z rąk Putina. I to już był sygnał, że nowy przywódca nie będzie żadną marionetką. Potwierdził to w wywiadzie dla polskiej prasy kilka miesięcy później adwokat Michaiła Chodorkowskiego, Robert Amsterdam, który stwierdził, że Miedwiediew jest samodzielnym, autonomicznym politykiem.

Natychmiast pojawiły się pytania – kto będzie rządził w Rosji, czy będzie to nowy prezydent, czy jednak siła władzy zostanie przy Putinie, który został premierem? Rosyjski oligarcha, polityczny emigrant, Borys Bieriezowski twierdził, że choć argumenty i siła polityczna są po stronie Putina, to jednak Miedwiediew będzie tym, który z każdym rokiem swojego panowania będzie zdobywał przewagę. Nie stało się to w pełni, ale widać wyraźnie, że pomiędzy Miedwiediewem i Putinem panuje równowaga i współpraca. Nie doszło do  otwartej walki, nastąpił podział władzy i kohabitacja, która pozwala na sprawne zarządzanie państwem, w jego trudnym okresie.

Obaj szefowie państwa tworzą duumwirat polityczny. Putin panuje nad sprawami wewnętrznymi Rosji, głównie nad administracją, oraz nad gospodarką. Nie wynika to tylko z zapisów samej Konstytucji Rosji, ale również z tego, że Putin przystąpił do wzmocnienia roli premiera w strukturach władzy. Sprawy nadzoru nad aparatem bezpieczeństwa pozostały w gestii urzędu prezydenckiego, podobnie jak sprawy zagraniczne –  jednak decyzje w kluczowych sprawach zapadają w konsultacji pomiędzy Putinem i Miedwiediewem.  Politycy nie pokłócili się o władzę, to ludzie z jednego koszyka, pragmatycy polityczni.

Jaka jest ta prezydentura? Można śmiało napisać, w perspektywie minionych dwóch lat, gdzie Rosja musiała się zmierzyć z trudnymi wyzwaniami (konflikt kaukaski i recesja), że jest ona inna, ale jednak udana. Miedwiediew widzi problemy państwa i jego zagrożenia. Skupia się na sprawach społecznych i gospodarczych, jak np. walka z alkoholizmem, czy z korupcją. Doskonale zdaje sobie sprawę, że Rosji nie da się dalej rozwijać na bazie ekstensywnej gospodarki surowcowej, dlatego wzywa do  „budowy zupełnie nowej, mądrej ekonomiki”. Wie doskonale, że kraju nie da się zmodernizować za pomocą łapówek i gospodarki centralnie sterowanej. Tu czasami wchodzi w konflikt z Putinem, który częściej mówi jedynie o korektach w gospodarce, a nie o modernizacji.

Miedwiediew w trudnych sytuacjach radzi sobie doskonale, nie zapominając o konieczności prezentowania Rosji na arenie międzynarodowej jako państwa mocnego. Szczególnie wyraźnie widać to było w trakcie konfliktu kaukaskiego, kiedy to właśnie prezydent sformułował nowy projekt doktryny politycznej swojego kraju. Przypomnijmy, jakie priorytety Dmitrij Miedwiediew uważa za najważniejsze;

1. Prymat prawa międzynarodowego

2. Rosja uważa, że świat powinien być wielobiegunowy. “Rosja nie zaakceptuje ładu światowego, w którym decyzje podejmuje jedno państwo, USA”.

3. Ustanowienie przyjaznych stosunków z Europą, Ameryką i innymi państwami.

4. Aktywna obrona rosyjskich obywateli i rosyjskiego biznesu za granicą.

5. Rosja będzie współpracować z zaprzyjaźnionymi regionami, w których ma uprzywilejowane interesy.

Również w relacjach z nową administracją amerykańską Miedwiediew wychodzi na plus. Negocjacje w sprawie redukcji broni atomowej i nowy układ rozbrojeniowy to będzie wielki sukces administracji Kremla.

Rosja jest krajem swoistej demokracji – demokracji autorytarnej. Dziwne to połączenie – ale jak pokazuje ostatnie kilkanaście lat – możliwie i wręcz konieczne w takim olbrzymi kraju jak Rosja i z taką historią. I ta demokracja została zachowana i nawet wzmocniona. Jej zakres został określony jeszcze przez Władimira Putina, Miedwiediew ją potwierdza.

Czy będzie ją kontynuował także w drugiej kadencji – tego nie wiemy, jak sądzę nie zapadła również taka decyzja na linii Miedwiediew-Putin. Na dzisiaj, po dwóch latach współpracy widać, że obaj politycy dobrze się czują w swoich rolach.

Azrael

 

Połowinki Miedwiedwiewa, do przerwy 0:0

Prezydentura Dymitra Miedwiediewa przebiega chyba inaczej, niż planowano. Wydaje się, że jego nominacja wpisywała się w schematy sowieckiego i post-sowieckiego rozgrywania Zachodu metodami dezinformacji. Miedwiediew miał stwarzać wrażenie liberalizacji systemu. Byłaby to wariacja na temat znanych już z prezydentury Putina schematów, kiedy to prezydent reprezentował „siłowików”, a premier „liberałów gospodarczych”.

System raczej się nie sprawdza. Podczas forum w Davos styczniu 2009 roku, kiedy Putin usiłował przyjąć postawę liberała gospodarczego, Miedwiediew mówił na spotkaniu z kierownictwem FSB o potrzebie utrzymania gospodarki w granicach wyznaczanych przez potrzeby państwa. Nieskuteczna była polityka antykryzysowa tandemu, wobec nacisków różnych grup interesów związanych z każdym z nich. Ponadto okazało się, że partnerzy Rosji wolą załatwiać swoje sprawy właśnie z Miedwiediewem, a nie z Putinem, czego przykładem mogły być negocjacje w sprawie Naddniestrza w marcu ubiegłego roku. Nie znaczy to jednak, że rosyjski prezydent jest „większym liberałem” – przeczą temu słowa skierowane przeciw „fałszerzom historii”, czy też zmiany w prawie umożliwiające wykorzystywanie sił zbrojnych FR za granicą. Nierealizowane reformy gospodarcze, które miałyby zmniejszyć uzależnienie Rosji od eksportu surowców pokazują, że w wielu najważniejszych kwestiach wodze dzierży premier Putin.

Sytuacja w Rosji daje jednak Miedwiediewowi szansę na reelekcję. Rosnące niezadowolenie obywateli FR skupia się na Putinie – czy chodzi o demonstracje we Władywostoku czy Kaliningradzie, czeczeńskich terrorystów, czy protesty moskwian po ostatnich zamachach. Putinowi zdarzają się coraz częściej prestiżowe porażki dyplomatyczne, tak jak w ubiegłym miesiącu podczas wizyty na Białorusi, gdy prezydent Aleksander Łukaszenka wybrał pobyt w Wenezueli niż podejmowanie premiera FR. Jeśli zaplecze jego uzna, że Putin traci skuteczność, wszystko się może zmienić.

Dominik Smyrgała

 

Dobry i zły policjant

Ocena polityki Miedwiediewa jest zadaniem na tyle karkołomnym, iż często przypomina pracę zachodnich kremlinologów z okresu zimnej wojny, którzy notorycznie gubili się w politycznych niuansach totalitarnego państwa. Obecna prezydentura od początku naznaczona jest tym samym sowieckim dziedzictwem, które wciąż silnie zakorzenione jest w państwowości rosyjskiej i systematycznie konserwowane przez elity post-komunistycznej Rosji. Prezydent Miedwiediew jest także jej przedstawicielem i tylko niepoprawni optymiści mogli oczekiwać od niego, iż odważy się na reformę obecnego systemu. Nawet tych kilka kosmetycznych zmian zaproponowanych w przeciągu dwóch lat jego prezydentury okazały się mieć charakter czysto propagandowy, a w ich szczerość wątpią także sami Rosjanie. Według badań opinii publicznej wiarę w ich powodzenie wyraża zaledwie od 10 do 15 procent badanych.

Istnieje jednak sfera, w której obecny prezydent stara się zachować pozory niezależności od swojego poprzednika. Miedwiediew w sprytny sposób kreuje siebie jako głównego rozgrywającego w polityce zagranicznej. Nie oznacza to, że Rosja całkowicie zmieniła swoje priorytety i raz na zawsze pozbyła się swoich ‚pseudo imperialnych’ zachowań. Wydaje się jednak, iż Kreml przyjął bardziej koncyliacyjny kurs w swoich kontaktach z Zachodem, a prezydent Miedwiediew skutecznie utrwala swój wizerunek w Brukseli i Waszyngtonie jako bardziej ugodowego niż były agent KGB – Władimir Putin.

Istniejąca sytuacja jest klasycznym układem, w którym dwóch najważniejszych polityków wcieliło się rolę dobrego i złego policjanta. W zależności od okoliczności przyjmują oni różne pozy, dzięki którym upewniają rosyjskie społeczeństwo, że wszystko jest pod całkowitą kontrolą (‚car batiuszka‚ Putin), bądź starają się kreować wizerunek Rosji jako państwa przewidywalnego i skorego do współpracy w imię wspólnych zasad na arenie międzynarodowej (dyplomata Miedwiediew). Pytanie tylko czy uda się utrzymać ten układ przez kolejnych kilka lat?

Emil Zacharczuk

 

grafika: Tomasz Wojdała

Share Button